sielsko, nie anielsko
U mnie na Kaszubach świeciło dzisiaj słońce i było naprawdę
mega ciepło.
Prawdziwa sielanka.
Jednak nie zawsze tak jest. Sielsko nie znaczy anielsko.
Np. nasza droga. Jest gruntowa, pełna dziur, gruzu i
kamieni.
Gdy pada deszcz, tworzą się strumienie błota, które spływa
na położone niżej niż droga posesje, a w jednym miejscu powstaje prawdziwe
jezioro.
Gdy tak patrzę na tę drogę z mojego okna, przypomniał mi się
ten straszny wypadek w święta, kiedy to samochód uderzył w młodych ludzi wracających
z dyskoteki. A wszystko kilka kilometrów ode mnie. Właściciel dyskoteki mówił
przed kamerą, ze walczy z gminą, aby droga, na której doszło do wypadku była
lepsza.
Walczy!!! Dlaczego trzeba walczyć?!
Dlaczego gmina, czy ktokolwiek, kto zarządza drogami, nie
może nic ustalić z mieszkańcami. Skonsultować? Poznać ich zdania i potrzeb na
spokojnie.
Dlaczego do cholery zawsze trzeba walczyć?!
Mieszkam w miejscu, gdzie kiedyś były pola i gdzieniegdzie
gospodarz. Dawniej mówiło się na to kolonia. Bo właściwa wieś jest kilka
kilometrów dalej. Od kilkunastu lat na wspomnianych polach powstają działki
rekreacyjne i pojawiło się dużo domów. Właściwie niedługo będziemy tu mieli
swoją własna wioskę, może większą od tej, w której mieszka sołtys.
Drogą chodzą piesi, dzieci wracają ze szkoły, rodzice
spacerują z maluchami, jeżdżą rowerzyści. Ruch samochodowy jest całkiem spory.
Niektórzy zwalniają, ale zawsze znajdzie się jakiś oszołom, który zasuwa ile
mocy w silniku. Poza tym pojawiają się oszalali amatorzy krosów i motorów.
A gmina? Cóż? Niewiele robi. Naprawa drogi zawsze wygląda
tak samo. Przywożą gruz albo tłuczeń z miałem. Rozwiozą, zasypią dziury, a
pierwszy deszcz wszystko spłukuje i wszystko jest jak było. Takie to remonty.
Sugestie mieszkańców, rozmowy, maile – nie przynoszą pozytywnych efektów. Nasze
pismo sprzed 2 miesięcy nadal pozostaje bez odpowiedzi. Obiecany w zeszłym roku
znak ograniczający prędkość dotychczas się nie pojawił.
Powód? Zawsze ten sam – brak funduszy. I zamiast zrobić coś
porządnie, choćby po kawałku, ale na lata, od lat marnują pieniądze na te
prowizorki.
Czy to norma we wszystkich gminach?
Nie wiem, ale u nas wygląda to właśnie tak.
I tak walczymy o stanowiska, o wizyty u lekarzy, o życie
też!
Ale w końcu nikt nie powiedział, że będzie łatwo, prawda?



Komentarze
Prześlij komentarz