jak zostałam egoistką
Jeśli wolicie słuchać niż czytać, zapraszam na kanał Notatki subiektywne:
https://www.youtube.com/channel/UCh7jC8EMeGFKxmvfYe1-E9Q
W
poprzednim życiu byłam grzeczną dziewczynką. Posłuszną córką, sumienną
uczennicą. Co prawda nie poszłam na studia, wbrew oczekiwaniom rodziców, ale skończyłam
inną szkołę z bardzo dobrym wynikiem. Nie wracałam do domu później, niż mi
pozwolono. Jeździłam na wakacje z rodzicami jeszcze jako nastolatka.
Oczywiście, buntowałam się, ale byłam posłuszna. Nie piłam, nie ćpałam.
Papierosy zaczęłam palić w wieku 19 lat, byłam więc już dorosła, ale i tak
ukrywałam to przed rodzicami. Nie zamieszkałam z chłopakiem przed ślubem no i
nie wpadłam, wyszłam za mąż bez brzucha. Teraz nie robi to na nikim wrażenia,
ale kiedyś było inaczej.
Jako
żona sprzątałam, prałam, prasowałam i gotowałam obiady z dwóch dań. Urodziłam
dwoje dzieci i zajmowałam się nimi, dość szybko wracając do pracy. Jako jedyna
w domu prowadziłam samochód, zatem wszelkie sprawy do załatwienia mobilnie
spadały na mnie. Chodziłam na wywiadówki i spacery. Pomagałam odrabiać lekcje i
organizować imprezy w szkole. Miałam swoje pasje, ale niewiele czasu na nie. Na
zewnątrz zawsze uśmiechnięta, gościnna, radosna.
Gdy
działo się źle, ukrywałam to przed światem. Wstydziłam się pijącego męża, braku
kasy, problemów. W 1 rok schudłam 18 kilo i inni zaczęli zauważać, że coś jest nie
tak. Mimo wszystko nadal chciałam sprawiać dobre wrażenie. Dopadła mnie depresja.
Nieustająca senność, strach przed każdym dzwonkiem do drzwi, bóle żołądka.
Zmuszałam się do życia. Miałam na szczęście dzieci. Musiałam dać radę.
Wtedy bardzo pomogli mi najbliżsi. Wyszłam nieco z dołka i rozpoczęłam walkę o siebie.
Naładowana negatywnymi emocjami do tego co było, patrząc w lustro widziałam zagubioną kobietę. Jednak z czasem, kiedy musiałam walczyć o swoje, troszczyć się o dzieci, pracować zawodowo, nabierałam przekonania, że potrafię być silna. I patrząc w lustro zaczęłam sobie powtarzać, że ja jestem najważniejsza, najwspanialsza, najmądrzejsza. Moje potrzeby są istotne. I ja sama najlepiej wiem, co jest dla mnie dobre. I tak zostałam egoistką.
Niestety,
jeszcze nie raz powielałam błędy przeszłości i pozwalałam innym na wpływ na
moje życie. Z perspektywy czasu wiem, ze wiele decyzji, które podejmowałam za
radą innych czy też z poczucia źle pojętego obowiązku czy dlatego, że tak
wypada było błędnych. Ale walczę z tym pokłosiem tzw. „dobrego wychowania” i
moją wiarą w dobroć ludzką. Bo nie każdy ma dobre intencje. Bywa też tak, ze
ktoś o dobrych intencjach nie troszczy się o nas, bo myśli o sobie, gdyż sam
jest egoistą. Wiele takich niuansów uświadomiłam sobie zbyt późno. Trzeba,
pomimo wszystko, zachować ostrożność. I kierować się intuicją. Trzeba słuchać
siebie.
I się nie dawać! A przynajmniej próbować walczyć o siebie i mówić nie!
Na
szczęście trafiam w życiu na wspaniałych ludzi, mam ich obok. Jak mówi moja
znajoma, to nasze anioły. Inna twierdzi, że dobry człowiek przyciąga dobrych
ludzi. Mam nadzieję, że mówiła to o mnie.
No i to co najważniejsze – mam wspaniałe dzieci. Kocham je najbardziej na świecie, a one tę miłość odwzajemniają.
Podsumowując,
wszystkim, którzy się pogubili lub dostali kopniaka od życia polecam nieco
egoizmu, który poprawia samoocenę, dodaje energii, a z czasem przynosi spokój.
Uwierzcie w siebie.
Ja
w każdym razie chcę nadal być egoistką.
IKu



Komentarze
Prześlij komentarz