Sznurek w tyłku
Dziś rano odkurzacz wyciągnął spod łóżka biało – różowe stringi. W pierwszej chwili pomyślałam, że to dziecięce majteczki, ale, gdy je rozłożyłam, okazało się, że to damski rozmiar. Zareagowałam śmiechem, ale musiałam podroczyć się troszkę z moim mężem, więc grożąc palcem zapytałam, czy ma mi coś do powiedzenia. Na szczęście moja druga połowa ma poczucie humoru i, choć był zdziwiony na widok majtek, wyparł się żartobliwie związku z nimi.
Swoją drogą nie potrafię zrozumieć, co takiego mają w sobie stringi, że stały się tak popularne.
Przede wszystkim na pewno nie są wygodne. Sznurek z tyłu wbija się w tyłek i uwiera tak, że czasem trudno usiąść. Cisną w kroku. Jeśli są koronkowe najzwyczajniej drażnią intymne, delikatne miejsca ciała. Trykotowe są szorstkie. Jedwabne, choć wydaje się, iż powinny być niezwykle subtelne, są po prostu sztywne. Zatem noszenie ich może być prawdziwą katorgą.
Czy są seksowne? Może czasem, kiedy ogląda je na pupie modelki w żurnalu. Jednak kiedy myślę o stringach w tych kategoriach, zawsze staje mi przed oczami koleżanka ze szkoły, która taką bieliznę nosiła. Ubierała też, niestety, obcisłe dżinsy – biodrówki i za małe bluzki, które odsłaniały fałdkę nad pasem wokół spodni. Kiedy dziewczyna pochylała się lub kucała znad spodni z tyłu wysuwały się naciągnięte do granic możliwości koronkowe stringi. Ohyda. Nawet chłopaki, zazwyczaj zainteresowani widokiem damskiej bielizny, odwracali głowy z niesmakiem.
Higiena podczas noszenia stringów też pozostawia wiele do życzenia. Ale o tym chyba pisać nie trzeba, wystarczy wyobraźnia. J
Myślę, że katowanie się noszeniem stringów, nawet ku zadowoleniu ukochanego mężczyzny, nie jest tego warte. Innego fasonu majteczki też potrafią być urocze i figlarne. No chyba, że dziewczyna je naprawdę lubi. O gustach się nie dyskutuje.
A srtingi odnalazły właścicielkę – młodą i piękną kobietę, która jakiś czas temu gościła u nas z grupą przyjaciół.
IKu



Komentarze
Prześlij komentarz