Wariaci nadal są wśród nas. Koniec.
I tak oto dotarłam do końca opowieści.
Wariaci wokół nas pozostaną, byle nie byli groźni. Z oszołomami damy sobie radę. 😃
Całość w zakładce Całe życie z wariatami:
http://notatkisubiektywne.blogspot.com/p/cae-zycie-z-wariatami.html
Wariaci wokół nas pozostaną, byle nie byli groźni. Z oszołomami damy sobie radę. 😃
Całość w zakładce Całe życie z wariatami:
http://notatkisubiektywne.blogspot.com/p/cae-zycie-z-wariatami.html
Obierałam
ziemniaki, gdy ktoś zadzwonił do drzwi. Igi nie było w domu, a Rafcio z
Sebastianem siedzieli przy komputerze. Poszłam otworzyć drzwi.
- Cześć, Baśka!
– Krzyknął Adam, kiedy otworzyłam.– Niespodzianka!
Kuzyn wpadł do
mieszkania, wyściskał mnie, nie zważając na moje brudne ręce. Rzucił kurtkę na
podłogę, ściągnął buty, które wylądowały w kącie pod drzwiami i pobiegł do
toalety. Pozbierałam jego porozrzucane rzeczy i odłożyłam je w taki sposób, aby
nikt się o nie nie potknął.
Adam zazwyczaj wpadał jak burza, bez
zapowiedzi, choć niekoniecznie mi się to podobało. Jednak sugestie, aby
uprzedzał o swoich wizytach pozostawały niezauważone.
Stwierdził, że
zje z nami obiad, ale na noc nie zostanie, po czym obszedł całe mieszkanie,
obejrzał zmiany jakie zaszły od jego ostatniej wizyty, pomacał krzesła i
poduszki. Myszkując po domu cały czas komentował lub wykrzykiwał w moim
kierunku pytania, na które nie nadążałam odpowiadać.
- Rafał gra w szkolnej
drużynie internetowej – powiedziałam, bo chciałam szybko przygotować posiłek, a
Adam skutecznie mi to utrudniał. – Dziś
rozgrywają jakąś bitwę online. Może idź,
pokibicuj im trochę. Ja w tym czasie zrobię obiad.
- Pewnie, już
idę.
Adam
przesiedział kilkadziesiąt minut za plecami Rafała, obserwując jak chłopcy
grają. Co chwilę słyszałam jego pytania o szczegóły gry. Rafcio odpowiadał
uprzejmie, ale wujek, którego wiedza o grach komputerowych była na poziomie
zerowym, tak naprawdę tylko mu przeszkadzał.
Obiad chłopcy
zjedli u Rafała w pokoju, bo Adam wymęczył ich już dostatecznie podczas
turnieju, po czym poszli do Sebastiana, bo, jak to ujął mój syn, tam była
atmosfera grania.
Przed wyjściem
Rafał zajrzał do pokoju, aby pożegnać się z wujkiem. Adam uścisnął mu dłoń i
zapytał:
- Chłopie, a nie
wiesz przypadkiem kto tu wywozi śmieci? Albo gdzie macie oczyszczalnię ścieków?
To by mnie bardzo interesowało. Może jednak zostanę do jutra, to pogadamy sobie
wieczorem na te tematy.
Mina Rafcia była
bezcenna, gdy wybiegał z mieszkania. Zupełnie, jakby chciał krzyknąć:
„Ratunku!.” Zaś Adam po przemyśleniu swojej sytuacji, postanowił jednak wrócić
do domu i po obiedzie pożegnał się. Wówczas nastała cisza.
Rafcio wrócił od
Sebastiana dość szybko. W ogóle nie zwrócił uwagi na nieobecność wujka Adama.
- Mamo,
jechaliśmy z Sebą windą z Parkingowym – powiedział szybko.
- No i? – Zaniepokoiłam
się.
- I ubawiliśmy
się!
- Jak to
ubawiliśmy? Co wy zrobiliście?
- Oj nic, mamo –
powiedział Rafał zbolałym głosem. – Było śmiesznie.
- Czyli?
- My jechaliśmy
na dół. On wsiadł na swoim piętrze. No i my się śmialiśmy, a on myślał, że z
niego. Więc odwrócił się do nas i pyta: „Co, co? O co chodzi?”
- A wy co na to?
- A my, że nic.
To on, że ma nas na widelcu i naśle na nas służby. Wtedy wysiedliśmy z windy i
zaczęliśmy się jeszcze głośniej śmiać.
I ja też
parsknęłam głośno śmiechem.
Iga przyszła
chwilę potem.
- Jak było w
szkole?
- Spoko.
- A co tam u Beaty?
- Też spoko.
Gadałam z ukochaną sąsiadką.
- Ty też? –
Zapytałam.
- A co, była u
nas? – Iga już węszyła jakąś nową aferę.
- Nie. Rafcio
spotkał Parkingowego – wyjaśniłam.
- To Parkingowy
przerzucił się ze mnie na mojego brata? Super!
- Oj, mów, co
tam wymyśliła sąsiadka? – Niecierpliwiłam się.
- Znowu miała
pretensje, że ktoś jej obrzucił drzwi jajkami i to na pewno koledzy Rafała. To
ja grzecznie zapytałam, czy białe myszki też widzi.
- Iga!
Oszalałaś. Znowu będzie przyłazić, albo stukać w rury od kaloryferów. Wiesz, że
to jej metoda na hałas – robić hałas innym.
Ale gdy się
odwróciłam, nie mogłam ukryć uśmiechu. Zuch dziewczyna! Na paranoję odpowiadaj
ignorancją!
Położyłam się
wreszcie, ale nie zdążyłam zasnąć. Do pokoju zajrzała Iga.
- Mamo, śpisz?
- Nie. –
Odpowiedziałam zła, że znowu ktoś coś ode mnie chce.
- Musisz coś
zobaczyć.
Iga położyła
laptopa na moich nogach.
- To profil
Rafała na Fejsie. Zobacz, co on wstawił.
Moim oczom
ukazało się zdjęcie nagiej kobiety z niewybrednym opisem. Rafcio udostępnił
jakiś profil, gdzie prezentowane były uroki damskiego ciała.
- Rafał! –
Ryknęłam.
- Rafał! –
Poprawiła po mnie Iga.
- Co chcecie?
Idę spać. – Rafcio odezwał się marudnie.
- Chodź do nas
na chwilę – powiedziała Iga otwierając drzwi do jego pokoju.
Rafcio powłóczył
noga za nogą, udając, że jest bardzo śpiący.
- Co to jest? –
Zapytałam, pokazując otwarty komputer i jego profil na Facebooku.
- Fajna, nie? –
Rafał był najwyraźniej z siebie dumny.
- Dziecko, nie
możesz wrzucać takich rzeczy na profil. Za młody jesteś.
- Mamo, to jest
tylko taka stronka.
- Synu, ale
chyba dla dorosłych.
- Mamo, ale to
jest piękne – powiedział mój syn rozmarzonym tonem.
I miał rację.
Zdjęcie prezentowało piękną kobietę, a Rafał to dostrzegł. Witajcie hormony!
Ułożyłam się ponownie
do snu, gdy nadszedł sms.
- Tęsknię. –
Były mąż znowu dał o sobie znać.
Ściszyłam
telefon, tak, aby dotarł do mnie jedynie dźwięk budzika.
„- Jak ja bym
chciała mieć zaczarowany koralik. Jak Karolcia z książki. – Pomyślałam. – Wtedy
mogłabym zażyczyć sobie, aby wszyscy szurnięci ludzie zniknęli z mojego życia.”
A tu nic.
Wariaci nadal są wśród nas.
IKu



Komentarze
Prześlij komentarz