Pójdę z mokrą głową - rozdział 25

Rozdział 25 "Całego życia z wariatami".
Całość w zakładce o tym samym tytule. 😀
http://notatkisubiektywne.blogspot.com/p/cae-zycie-z-wariatami.html



- Po co mam iść na dyskotekę?
- Bo dziewczyny z twojej klasy zaprosiły cię na nią. – Próbowałam przekonać Rafała do imprezy w szkole z okazji Dnia Chłopaka. – Napracowały się, żeby zrobić wam, chłopcom, przyjemność. Więc nie wydziwiaj tylko zastanów się, co ubierzesz.
- Mamo, ale bale przebierańców są dla małych dzieci – jęczał Rafcio.
- Synu, przestać stękać. Powinieneś się cieszyć, że dziewczynki tak zaangażowały się w to spotkanie. Sama bym chętnie poszła na bal przebierańców.
- To idź.
- Ale to jest impreza dla uczniów waszej klasy, a nie dla rodziców.
- Możesz przebrać się za mnie i iść na bal. – Rafał zaczął się już wygłupiać.
- Tak. Marzę o tym! Myśl lepiej jak się przebrać! – Moja cierpliwość była na wykończeniu. – Jaki to temat?
- Temat?
- Temat balu. Za co macie się poprzebierać?
- A, to. Za coś związanego z morzem.
- Czyli temat morski. Tak?
- Tak – odparł Rafcio bez entuzjazmu.
- Synu, to super pomysł. Masz mnóstwo możliwości. – Próbowałam go zmobilizować. – Możesz iść nawet owinięty prześcieradłem i udawać Neptuna.
- Oszalałaś?! W prześcieradle?!
- A dlaczego nie? Liczy się fantazja.
Rafał zamyślił się. Potem spojrzał na mnie szelmowsko.
- Nasz bal jest związany z morzem, tak? – Zapytał.
- Taaak – potwierdziłam niepewnie.
- Morze to woda, tak?
- Taaak.
- To pójdę z mokrą głową. Będzie morski akcent.

- Mamo! Znowu! – Iga krzyczała już od progu.
 - Co znowu?
- Parkingowy mnie zaczepił. – Nie płakała, była zła.
- O Matko. A gdzie? – Zapytałam zaniepokojona.
- Czekałam na parterze na windę. A on schodził po schodach. Jak mnie zobaczył, zaczął wygadywać, że sąsiedzi nie chcą, żebym tu mieszkała, bo mają mnie dość i on to załatwi. Popukałam się w czoło, a on mnie wyzwał od gówniar.
- Idę do niego! – Wkurzona już ubierałam buty.
- Ale on wyszedł. Jak mi nawrzucał, wyszedł z klatki.
- Ok. – Zastanowiłam się przez chwilę. – Pojdę do nich jutro. A ty się córciu nie martw. Zrobimy z tym porządek. Nie będzie mi oszołom dziecka straszył.
Nie chciałam się nakręcać, aby nie stresować Igi. W głębi duszy byłam wściekła i gotowało się we mnie. Jak nie sąsiadka to prostak Parkingowy. Kiedyś Magda, podczas naszych pogaduch przy kawie,  zadała retoryczne pytanie:
- Czy ktokolwiek uwierzyłby, nie znając ciebie, że to wszystko przydarza się jednej osobie?

Następnego ranka, po nieprzespanej nocy, wsiadłam do windy. Byłam naładowana i gotowa do awantury. Miałam zamiar zapukać do jego drzwi. Nieistotne było dla mnie, czy go zastanę. Właściwie podświadomie chciałam, aby go nie było. Wtedy opowiedziałabym o jego podłym zachowaniu jego miłej żonie. Winda zatrzymała się piętro niżej i, ku mojemu zaskoczeniu, drzwi otworzył Parkingowy. Zamarł na chwilę, zaskoczony, nie wiedząc, czy wejść do środka. Ale przytrzymałam drzwi dając mu do zrozumienia, że zmieścimy się oboje. Wsiadł zmieszany, a ja nie dałam mu szansy nawet na jeden gest.
- Dlaczego zaczepia pan moją córkę?
- Ja? To ona jest niegrzeczna?
- Słucham?! – podniosłam głos. – Ona jest niegrzeczna?! Przecież to pan zaczepiał z kolegą jej koleżankę. Ona tylko stanęła w jej obronie.
- Ale to ona pyskuje! Nie mówi dzień dobry! – Parkingowy był wygadany.
- A z jakiej racji ma mówić panu dzień dobry?  To chyba facet powinien pierwszy się ukłonić? – A to jaśnie pan!
- Ale ona jest młodsza!
- To nie ma znaczenia! Jest kobietą! I na pewno nie gówniarą, jak pan ją nazywa!
- Nikt was tu nie chce! Ale ja zrobię z wami porządek! Już powiadomiłem odpowiednie służby! – Czyżby rozmawiał ze mną prawie były przebrany za Parkingowego?
- Proszę pana! – I w ten sposób wyczerpał się zapas mojej cierpliwości. – Nie życzę sobie, żeby  zaczepiał pan moją córkę, ani kogokolwiek z moich bliskich! Zgłosiliśmy już całą sprawę na policji, ale jeśli powtórzą się jakiekolwiek zaczepki, spotkamy się w sądzie! Rozumie pan?! Proszę się trzymać od nas z daleka! – Mój to był zasadniczy i byłam z stego dumna.
Puściłam drzwi windy, które blokowałam na parterze nogą już od dłuższego czasu. Zamknęły się z hukiem, a ja żałowałam, że nie walnęły Parkingowego w durny łeb. Może guz spowodowałby rozmnożenie u niego szarych komórek.

Komentarze

Popularne posty