wartość czy chłam?
Siedzę przed pustą stroną Worda i zastanawiam się, o czym napisać. O pogodzie? Banał. O zwierzakach? Populizm. O polityce? Fuj! Wszystko już było.
A jednak nadal chcemy o tym wszystkim
słuchać i czytać. Wystarczy, ze na chwilkę wypadnę z jakiegoś rytmu podczas
pracy, a natychmiast zaglądam do Internetu, ciekawa, czy pojawiły się nowe
tytuły.
Prezes zmienił zdanie – nagrody do
zwrotu! Hurra! Może nareszcie
podjął decyzję, która wzmocni podziały wśród jego partyjniaków. Pojawi się
rozłam i w walce o stołki przy korycie polegną największe tuzy. Hurra? Przecież
żądny populistycznych haseł motłoch zewrze jeszcze bardziej szeregi, czekając
na kolejne rozdawane za darmo pieniądze.
Foki to największe szkodniki
Bałtyku! Wyżerają ryby z sieci
rybakom, którzy potem muszą tracić czas na walkę o odszkodowania, zamiast
przeławiać Bałtyk. To, że foki są zwierzętami chronionymi nie ma znaczenia. Opinie
naukowców – biologów są nieistotne. Zdanie ekologów jest wręcz
obelżywe, bo przecież to ich wina, że foki pojawiły się w Bałtyku. Tak twierdzi
posłanka Arciszewska-Mielewczyk – znawca tematu. Wszak to z jej ust padły
słowa: „Foka to ewidentny szkodnik, a Bałtyk nie jest jej naturalnym
środowiskiem”. To na ekonomice transportu uczą biologii?
Absurd
goni absurd.
Może
coś o przyrodzie bez udziału zwierząt?
Wulkan
pod Yellowstone zagraża naszej cywilizacji! Jego eksplozja
byłaby początkiem końca naszego świata. Wszystkie kontynenty odczułyby
konsekwencje wybuchu. Każdy z nich zadrżałby w posadach. Pyły zasłoniłyby niebo,
światło słoneczne nie miałoby dostępu do naszej planety. Nastąpiłaby epoka
lodowcowa, która doprowadziłaby do wymarcia życia na Ziemi. O Boże! Trzeba
zrobić zapasy na kilkanaście lat! No i zbudować schron!
Nareszcie
prawdziwa wiosna! U mnie niestety nie będzie wiosny, bo
prognoza pogody przewiduje co prawda ciepłe dni, ale tylko na zachodzie.
Właściwie na południowym zachodzie. A dokładnie jedynie w Wałbrzychu. Tam trawa
zazieleni się na pewno. W pozostałych rejonach kraju przewiduje się silne
wiatry, wiejące z prędkością do 100 km na godzinę oraz opady deszczu i gradu. W
zasadzie wichury, które mogą zrywać dachy i linie energetyczne. Czyżbym znowu
musiała wygrzebać z dna szafy jesienne ciuchy?
Wieści
przyrodnicze nie będą mi się już kojarzyć z kociakami o milusiej sierści albo
pląsającymi po łące sarenkami. Przyroda to żywioły i katastrofy! Armagedon!
Przesuwam kursor w dół ekranu
komputera. Dlaczego od razu tu nie zajrzałam?! Przecież to tutaj są najciekawsze
wiadomości. Nie przerażają i dają nam cząstkę wielkiego świata w prezencie.
Życie gwiazd! Domy gwiazd! Wakacje
gwiazd! Fryzury gwiazd! Ciuchy gwiazd! Psiaczki i inne pudelki! Kogo to, k…, obchodzi? A to, że pani celebrytka
pokazała majtki w groszki koloru indygo albo pan gwiazdor był tak naćpany, że
nie potrafił wysiąść o własnych siłach z limuzyny wyściełanej skórą. Dziewczyna
sfotografowana na ściance, trzeciej w tym tygodniu, ma tak obcisłą kieckę, że
cycki wylewają się z dekoltu. Bardzo sexy! Koleś z parciem na szkło prezentuje
kolejną w tym miesiącu narzeczoną. Każda młodsza od poprzedniej. Gwiazdy,
gwiazdki, gwiazdeczki, … Hola, hola! Na gwiazdę to trzeba sobie zapracować!
Sprawdzę jeszcze wyniki Lotto. Może
zostałam milionerką? A potem poczytam papierową książkę. To jest prawdziwa
przyjemność.
IKu


Komentarze
Prześlij komentarz